Powrót do Nepalu i życia w drodze: Lumbini
Po weselnych harcach w Delhi i pławieniu się we względnym luksusie przez tydzień przyszedł czas na powrót do życia w drodze jako podróżnik z plecakiem czyli “backpacker”. Przez cztery dni spałem w wygodnym hotelu lub w domu wujka w Delhi, piłem najdroższe whiskey na weselu i chodziłem w jedwabnych szatach, które pewnie nieprędko na siebie znów włożę. Te wygody sprawiły, że dość niechętnie opuściłem mieszkanie wujka po godzinie 17:00 aby złapać autobus do oddalonego o prawie 900 kilometrów miasta Gorakhpur, skąd miałem dojechać do granicy z Nepalem, a następnie dotrzeć do Lumbini - miejsca narodzin Buddy. Aby uniknąć korków na drodze pojechałem metrem do Kashmiri Gate, na północ od starego miasta. Kashmiri Gate przypomina swoim chaosem stację kolejową New Delhi, choć jest być może nawet większym węzłem komunikacyjnym. Oprócz krzyżujących się trzech linii metra znajduje się tu również olbrzymi dworzec autobusowy. Po raz kolejny po wyjściu z wagonu metra doznałem szoku gdy włączyłem się d...