Pościg za tygrysem w parku narodowy Panna
Ostatniego dnia w Khajuraho miałem zarezerwowaną wizytę w parku narodowym Panna. Wyszedłem z pensjonatu przed 5 rano. Szedłem ciemnymi i pustymi uliczkami aż dotarłem do głównej ulicy, gdzie czekałem na autorikszę, która miała zabrać mnie oraz parę z Francji - Raphaela i Claire, do parku. O tak wczesnej godzinie było bardzo zimno i wilgotno. Nawet bluza i długie spodnie nie chroniły mnie przed niską temperaturą, lecz miałem ze sobą koc, aby się nim owinąć w autorikszy i w trakcie safari. Nie wiem ile to było stopni, lecz chłód był porównywalny do zimy w Barcelonie lub późnej jesieni w Polsce. Przejazd autorikszą trwał nieco ponad godzinę, gdyż nie jest ona pojazdem rozwijającym dużą prędkość. Sunęliśmy przez pogrążony w ciemności i mgle krajobraz. Na poboczach ulic Khajuraho spały psy i krowy, lecz nie było śladu ludzi. Na obrzeżach Khajuraho minęliśmy tutejsze lotnisko, ze swoją wielką halą, która przyjmuje pasażerów zaledwie dwa razy dziennie. Nieco dalej znajdowała się stacja kolejo...