W cieniu wielkiego wulkanu - Księżycowa Teneryfa
Teide - 3718 m.n.p.m. Ze wszystkich pięknych miejsc jakie ostatnio odwiedziłem, dopiero Wyspy Kanaryjskie uświadomiły mi, że mój skromny aparat fotograficzny jest niewiele wart i nadszedł czas na zakup lepszego, który lepiej uchwyciłby piękno otoczenia. Krajobrazy wysp okazały się niezwykle wymagające i zdjęcia niestety nie oddają dokładnie ich uroku. Na Kanarach apetyt rośnie w miarę jedzenia, wobec czego pięć dni, jakie miałem na poznanie dwóch największych wysp tego wulkanicznego archipelagu zdecydowanie nie wystarczyło. Z drugiej strony, jak stwierdził jeden z moich towarzyszy podróży, dobrze jest zostawić sobie coś na następną wizytę. Tradycyjnie wyznaczyłem datę podróży tak, aby zbiegła się w czasie z meczem piłkarskim Celty, tym razem przeciwko beniaminkowi pierwszej ligi, Unión Deportiva Las Palmas. Loty rezerwowałem jeszcze w grudniu i odkryłem, że ich ceny poza sezonem są niezwykle atrakcyjne - za podróż z Barcelony na Teneryfę i powrót z Gran Canarii zapłaciłem 60 €,...